egoistyczny świat

Każdy ma pewien zarys jednostki, gdy pojawia się sformułowanie egoistyczny. Bez wątpienia większość społeczeństwa, a z pewnością cała szarówka, pojmuje egoizm jako coś złego. Jako niewłaściwą cechę, której trzeba się wyzbyć u siebie i ganić u innych. Nie chcą mieć z egoistą nic do czynienia.

Względem definicji rodem z onet.pl egoizm (z łacińskiego ego – ja), to postawa życiowa polegająca na kierowaniu się w postępowaniu tylko własnym dobrem i interesem. Zagłębiając się mocniej w dwa sformułowania [własne dobro, własny interes], widzimy jak się ze sobą one cholernie wiążą. Z przymrużeniem oka, są sobie one nawet równoważne. Własny interes to postępowanie nasze, tak by wyszło to nam na dobre, by być szczęśliwym; natomiast własne dobro wynika z własnego interesu, czyli są to postępowania szeroko pojęte, które w końcowym efekcie (jak nie całym postępowaniu) wychodzą na dobra danej jednostce, mają zrobić danej osobie dobrze psychicznie. Chyba co do tego nikt nie ma jakichkolwiek wątpliwości? Europejskim odkryciem Ameryki to to jeszcze nie jest, tak, a jak na razie tylko pseudo naukowym pieprzeniem.

Wymyślając temat, który w końcowym efekcie wyszedł w postaci egoistycznego świata, chciałam nakreślić, po jaką cholerę zajmuję się egoizmem? Chciałam już od samego tytułu pokazać, że cały świat jest pieprzonym egoistą, czytaj Ty też nim jesteś. Gówno warte są tu zdania, które mówią o tym, jakim prawem można więc nazwać egoistą człowieka, który jest dobry, pomaga, wpłaca na fundacje kasę i w ogóle jest cholernie przykładnym obywatelem? Tak, on też. Jest on, aż przesadnie empatyczną jednostką, bo uważa że tak powinno się żyć, miałby wyrzuty sumienia gdyby nie pomógł potrzebującemu i cholera jasna! Czuje w sobie potrzebę takiego życia, bo mu jest tak dobrze! Dla własnego egoistycznego interesu, pomaga innym. Przykładem tutaj (a bez problemu dałoby się je mnożyć, do każdego typu charakteru, do każdego zachowania) może być chociażby, jakże święta Matka Teresa. Pomagając innym, oczekiwała zbawienia w „drugim życiu”. Ktoś kiedyś powiedział, by pomagać innym, a w efekcie dostanie niby od niego życie wieczne i ona właśnie tego chciała, więc dla własnego interesy pomagała innym. Rezultat? Matka Teresa byłe egoistką.

Jedyne co różni zdefiniowanych egoistów, od „nie egoistów”, to tylko poziom niejako tego zapatrzenia w siebie. Ludzie wszystko co robię, robią tak by to im było dobrze. Nawet ci, co są słabi psychicznie, przez co są podatni na gadaninę innych i postępują tak jak aktualnie ogół, czy ktoś mu nakaże, też jest egoistą – boi się wychylić i pokazać własne zdanie, więc by było mu lepiej, daje się prowadzić niejako innym. Nie chce by go skrytykowano, by kazano podać mu swoiste argumenty, których nie umiałby podać, więc milczy i robi jak inni, by nie zostać ośmieszonym w oczach innych.

Każdy z nas jest chociażby w minimalnym procencie niejako szelmowskich charakterem. Ma w sobie tą fascynującą cząstkę, która jest przebiegła, dzięki czemu postępujemy tylko i wyłącznie dla dobra naszego interesu, dla naszego dobra psychicznego…

 

Idą sobie dwaj górale. Nagle jeden mówi do drugiego:
-Ty. idziemy już tak i idziemy. Może byśmy jakoś urozmaicili ten czas?
Tamten się zgodził i zaczęli sobie opowiadać dowcipy. W pewnym momencie ich zasoby humorystyczne się skończyły i znów nastała cisza i nuda.
-A zjadłbyś Ty gówno?
-za 1000zł zjodłbym
Zjadł, a tamten dał mu kasę. I znów nastała wędrówka, aż ten drugi (od gówna) powiedział:
-A Ty zjodłbyś gówno za 1000?
-Zjodłbym
Pierwszy zjadł, a drugi dał mu kasę… 
Wniosek jest taki, że  człowiek patrzy na własny interes, chce najmniejszym kosztem zdobyć jak najwięcej, a w rezultacie dostaje gówno 

14/02

siema. korzystając z wyśmienitej okazji, trochę pogmeramy w myśleniu szarej masy, czy w ogóle społeczeństwa.
chyba nie da się nie zauważyć obecności „serc”, które stoją na każdym kroku. jeżdżąc tą samą trasę, tudzież chodząc do jakiegoś sklepu niejako, w szarości otaczającego nas świata, nie da się nie zauważyć czerwonych aspektów. może ludzkość jeszcze nie zatraciła się aż tak bardzo w technologii, że niekiedy używa takiego ustrojstwa, jakim jest nasz mózg, wykonując niezwykle ambitny proces samodzielnego myślenia. się człek zacznie zastanawiać o co chodzi. święta? to gdzie te choinki, łańcuchy, bombki i najważniejsze przecież. muzyka mozolnie wyłaniająca się z głośników pt last christmas. wielka noc? jakoś chyba też nie specjalnie, bo gdzie te wszystkie kochane zające z czekoladowymi jajkami? dzień kobiet? ale to jakoś tak cieplej raczej chyba było… jakże kochany googl nam teraz pomoże i wyjaśni, że to rzekomo święto zakochanych. i większości niedoinformowanych takie krótkie określenie starczy, jeśli rzecz jasna od małego nie był bombardowany taką zacną komercją. ale jeśli ktoś jest ambitny, lubi wchodzić głęboko nie tylko w sexie i dowiadywać się więcej, może uzmysłowi sobie, że masowe serce nie jest sercem. potoczne serce , odwracając je niejako do góry nogami zobaczymy bardziej dupę człowieka, niż serce: . przepraszam, może niektórych ktoś nie uświadomił , ale serce anatomiczne zupełnie inaczej wygląda…: . więc skąd ten symbol? przecież symbole nie biorą się tak z powietrza chyba… według mnie, najbardziej logicznym wyjaśnieniem będzie odwołanie się do relacji interpersonalnych, uściślając facet – babka. to właśnie z uwielbienia obiektów seksualnych nasi kochani panowie zaczęli w niewielkim uproszczeniu, wielbić naszą tą część ciała, która się tak rozpowszechniła, że w przedszkolu na każdym kroku widzimy jak dzieciaki rysują takowe tyłki, w mega mylnym przekonaniu, że robią serce – myślą, że powoli zbliżają się do dorosłego myślenia, sądzę że właśnie tą częścią ciała, darzymy kogoś jakimś uczuciem. a właśnie. nasze wspaniałe uczucia. spytać się przechodniów właśnie o ten aspekt, zazwyczaj usłyszymy odpowiedź w stylu „kochamy sercem”, czy inne zbliżone do tego sformułowania teksty. to wpierw wypada zapytać, czy zna się takowy piękny organ? tak proszę Państwa. to właśnie to ustrojstwo, dyktuje nam nie tylko myślenie, funkcjonowanie organizmu itd., ale też odpowiada za uczucia. dalej, jeśli ktoś właśnie w tym momencie został olśniony faktem, że serce nie ma nic do gadania w kwestii naszych emocji, to niech sobie pogrzebie w internecie, lub książkach typu Pułapki myślenia czy Istota człowieczeństwa, bo jednak jakaś wiara w ludzkość jeszcze we mnie tkwi i liczę, że większość chociażby, coś kojarzy z tych uczuć dyktowanych przez mózg…
można by w sumie teraz się zastanawiać, czemu by nie zmienić więc takowego symbolu, dla lepszego rozwoju intelektualnego poniekąd. otóż nie ma kompletnie żadnego sensu. czemu? niestety, fakt niejako zaprzeczający mojej nadziei w ludzkość, szara masa się poszerza ciągle w społeczeństwie i wcale nie jest ona wybitna pod względem jakiejkolwiek inteligencji. ludzie zapominają już kompletnie o drugim, dążą do fikcyjnej samorealizacji po trupach, niezależnie jakiego rodzaju byłyby te trupy. byleby tylko oni mieli lepiej, szybciej, wygodniej… o odczuwaniu własnych emocji szkoda gadać, bo przecież przez ciągły pośpiech, mechanizm obronny naszej psychiki, jakim jest blokowanie niejako uczuć. dlatego, pod tym względem, takowe komercyjne święta, są jak najbardziej dobre, by ludzie chociaż czasem, co jest przykre, przypominali sobie o swoich bliskich czy ukochanych i okazywali im co do nich czują. przynajmniej chodź trochę, społeczna strona naszego człowieczeństwa, będzie zaspokajana…