miłosny ekshibicjonizm

„Melani: Kamuflaż w miłości? To proponujesz?
M.A.: Jeśli odsłonisz się w stu procentach, znajdziesz się tam, gdzie cię oczekują, i nie będziesz miał w zanadrzu żadnej niespodzianki.
Melani: Bardzo wyrachowana, wręcz cyniczna postawa
M.A.: Nie. Wytrawny kochanek, nie jest wyrachowany, nie zabezpiecza sobie tyłów, lecz balansuje na linie, igra z niebezpieczeństwem. Zarazem jest i go nie ma. Nie gustuje w zwodniczych gwarancjach miłości, w jej patologicznych skłonnościach sięgania do wieczności i doskonałości… Zaprawia namiętne porywy odrobiną ironii i jeśli nawet sprawia wrażenie, że daje się ponieść uczuciom, zyskuje jedynie czas, by sprowadzić je do zwykłej sympatii. Gdy inni wygłaszają wielkie mowy o miłości, odgrywają dramatyczne role, chcą koniecznie wierzyć w ułudę wierności w łóżku. Nie pomniejszając ani swojej miłości, ani swoich umiejętności, wie, kiedy zgasić uczucie i nie pozwolić mu zmarnieć.”  M do potęgi N M. Androulakis

Ale i tak masówka będzie wierzyła w rzekomą piękność romantycznej miłości, emitowaną na całym świecie przez mass media. Będą dawać, nic nie zdobywać. 0 niepewności, 0 fantazji. Kawa na ławę. Czemu? Bo tak łatwiej. Nie trzeba się wtedy w ogóle wysilać, czas zachowujemy rzekomo dla siebie, a w rzeczywistości dla kogo innego. Bez nuty sceptycyzmu , nic nie osiągniemy, tylko będziemy obijać się od jednego łoża do drugiego, chcąc w skrytości monogamii. Będziemy tkwić w idiotycznych układach „1 na 1″, zabawiając się z fantazjowaniem o wielokątach. Ale myślenie odpada. Nikt nie połączy faktów, by mieć szczęśliwe życie. Przecież łatwiej narzekać, niż argumentować odmienne stanowisko od reszty świata. Bo żyjemy w czasach, które bezgłośnie błagają o bezmyślne kopiowanie…