paradygmat istnienia

wokół czego kręci się świat? ten dzisiejszy, wczorajszy dzień? wokół kasy? może? korporacji? logiczne następstwo kasy. szczęścia? poniekąd. ale jak w tytule, co jest podstawą uniwersalną, każdej jednostki? o czym każdy chce wiedzieć? chce praktykować? rozmawiać? w gruncie rzeczy ani o kasie, ani o szczęściu bezpośrednio, ani niczym, czego można dowiedzieć się w szkole (no dobra, chyba że w szkole burdelu, o ile takowa istnieje w ogóle).
bo jeśli nie wiesz o co chodzi, to chodzi o sex…

temat wydawałby się banalny, w końcu w gruncie rzeczy, mówiąc cholernie ogólnikowo, chodzi tu o wchodzenie i wychodzenie, tak. czasem może i jakieś odgłosy wibracji rozchodzące się z dołu. a jak człek się zapyta coś o stereotypach, to niebyt mamy jakieś skojarzenia w tym temacie. a w końcu masturbacja, to też swoisty sex.
przyjęło się niewiadome czemu, że kobieta się zabawiająca to kobieta wyzwolona, znająca swoje potrzeby itd., a facet to jakiś niewyżyty seksualnie stwór. albo, że laski w ogóle się same nie zabawiają. no błagam, litości. czy serio mistyczny czytelniku też tak uważasz? że tylko niektórym wolno, a w ogóle to się o tym nie mówi?

właśnie takie myślenie, taki sposób patrzenia na to, jest to niejako scheda po wcześniejszych epokach. a w połączeniu z działaniem każdy wie, że wszyscy wiedzą, ale nikt nie może powiedzieć, że wie, mamy wprost absurdalny punkt kulminacyjny, nawet w dzisiejszych czasach. serio, jestem jakoś zrozumieć, że w starożytności, przez wszelakie dalsze epoki, było to uznawane za dewiację. mniej, ale na granicy mojego rozumienia, jest fakt, że niektóre religie to potępiały, czy potępiają. ale gdzie jest logiczność, w nielogicznym jestestwie pogoni za wolnością i epoką pozbawioną, jakby się zdawało jakiejkolwiek pruderii, gdzie masturbacja, to wciąż dla większości temat cholernego tabu?

aż ciśnie się na usta nienamacalna substancja, w postaci słów „sex owszem, masturbacja bynajmniej”. nie ogarniam tego „tabu” serio. jak Logo24 pisze, normalny facet widząc swoją kobietę na samozabawianiu się, czuje się podniecony. to dla czego do cholery, baby to ukrywają? czego się wstydzą? tego, że lubią jak jest im dobrze? wstydzą się swojego ciała? to sex w sumie też odpada, no chyba że w konwencji bdsm’u non stop, 24h na dobę, 7dni w tygodniu.

kończąc, ale z całą świadomością nie reasumując, wiem że Paradygmat Istnienia ma dużo mniej lub bardziej retorycznych pytań, ale załóżmy po prostu, że czasem pojawiać się będą posty na własne zdanie czytelnika. bez moich jasnych i klarownych odpowiedzi i stanowisk. jasne jest, że bez problemu ogarnie się pewnie moje stanowisko, ale nie będzie ono tak rozbudowane, jak w „tradycyjnych” postach.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>